Jak babeczka jest chora, to po prostu jest chora. Jak facet jest chory, no to armagedon, świat się kończy i cofamy się do przedszkola. Dlatego postanowiłam działać szybko.
Mówię mu "Oglądamy tego Greya", on mówi "Dobra". Zamiast się bronić, rzucać argumentami, że to nie film dla niego, to ten sie zgodził. W ten o to sposób zmarnowaliśmy 2 h i 4 min naszego cennego czasu. A można było przypomnieć sobie erotik klasykę kina, pisiąt razy lepszą: "9 i pól tygodnia".
Zjedliśmy niedzielne śniadanie. Zjedliśmy obiad. "Mao". Zaczął za nami chodzić kebab, pizza, makaron z owocami morza... Broniliśmy się długo bananami i jabłkiem. Niestety pokonały nas frytki, keczup i inne gadżety.